*
*
*
Lubię te zdjęcia…
*
*
*
Kiedy przed podróżą do Tajlandii przeglądałem albumy zawierające obrazy z tego kraju, moją uwagę przykuło zdjęcie buddyjskiego mnicha, ktory stoi z ręką opartą na dłoni Buddy… Dłoni większej od niego samego. Postanowiłem to miejsce odnaleźć. Okazało się, że ów posąg Buddy znajduje się w jednej z licznych świątyń jednego z najważniejszych kompleksów świątynnych Tajlandii, a mianowice w Sukhothai. Kiedy tam wreszcie dotarłem i z bijącym sercem wkraczałem do świątyni, przed oczami pojawiła mi się scena, jaką mogłem sobie tylko wymarzyć: wspierając się o gigantyczny posąg Buddy, tuż obok jego oklejonej złotem dwumetrowej dłoni, klęczała zatopiona w modlitwie dziewczyna. Czyżby to znowu przypadek? A może obraz ten po prostu na mnie tam czekał?
*
*
Tuż nieopodal Świątyni Małp w mieście Lop Buri, wznosi się kopiec kryjący ruiny starożytnej świątyni. Wdrapałem się tam dziką ścieżką i gdy dotarłem na szczyt, odsłonił mi się taki oto widok: śpiący na kamiennym łożumnich, a pod drzewem jego medytujący towarzysz. Scena była dla mnie porażająca! I jeszcze to niesamowite tło w postaci dramatycznie zarysowanych gałęzi drzew ogarniętych soczystą zielenią. Kiedy później mnisi zaczęli mi pozować do zdjęć, żadne z nich nie miało taj aury autentyczności i zaskoczenia wynikającego z uchwycenia niepowtarzalnego momentu.
*
*
*
*




Wychwytujesz w zdjęciach “momenty” i to przekłada się na klimat zdjęcia, jego urok. Tylko, czy nigdy nie masz wrażenia, że kradniesz czyjąś intymność? Czy czasami nie masz przeświadczenia,że “podglądanie” w swiątyni ludzi zatopionych w modliwtie, albo bezbronnych, pogrążonych w śnie jest niestosowane?
PS. Zdjęcia są rewela!!
pozdrawiam
Comment - autor: Sarna — listopad 21, 2008 @ 3:54 pm
Intymność też jest ciekawym tematem fotografii… nieprawdaż?
Bardzo rzadko zdarzało mi się, aby w takich sytuacjach (intymnych, jak to nazywasz), ktoś odniósł się do mnie wrogo, czy choćby tylko z niechęcią. Jeśli spotykam się z taką reakcją, to zaprzestaję fotografowania.
Nie można jednak robić dobrych zdjęć, jeśli nie wykorzystuje się momentu zaskoczenia.
Weźmy choćby tę sytuację: kiedy ci buddyjscy mnisi zdali sobie sprawę z mojej obecności, klimat pękł, atmosfera chwili się rozwiała. Zdjęcie, które zrobiłem im później (pozowane), okazały sie zwykłe i banalne.
A jeśli chodzi o fotografowanie w świątyniach?
To zależy jakiej religii to są świątynie. W katolickich np. nigdy nie fotografuję modlących się ludzi, ani też nie robię zdjęć w czasie nabożeństwa.
W tajskich świątyniach jest inaczej: tam się nie zwraca na to zbytniej uwagi, nie uchodzi to za jakiś nietakt. To jest akceptowane. Istnieje nawet opłata za robienie zdjęć w obiektach religijnych, która pomaga w ich utrzymaniu.
W zasadzie nigdy nie robię zdjęć tam, gdzie jest to wyraźnie zakazane.
Comment - autor: amicuslogos — listopad 22, 2008 @ 1:20 am